Piękne jest życie choć nie zawsze łatwe.
Archiwum
O autorze
Kategorie: Wszystkie | różne spostrzeżenia | wiersze
RSS
sobota, 19 września 2009
NOWY BLOX – moja ocena

a) Kiedy otwieram blokx-a i się loguję to widzę:

- Polecane – stawiam pytanie: przez kogo i dla kogo, bo to nie jest obojętne, a dla mnie w tym miejscu raczej zbędne.

- Najnowsze wpisy – wg mnie przydatne i bez rozszerzeń mogłoby być ich więcej na tej stronie

- Dzieci (mogę zmienić kategorię) i czegoś tam szukać, tylko to nie jest moim zamiarem, gdy chcę wejść na mój i zaprzyjaźnione blogi.

- Reklamy – rozumiem, choć dla mnie zbędne.

Brakuje mi przy logowaniu bardzo przydatnej dla mnie opcji: „Zapamiętaj mnie”.

b) Po za logowaniu się, na następnej stronie:

- Twoje blogi.

- Tytuły blogów i dane statystyczne przy nich podawane, uznaję za trafne.

- Komunikację na TOP1000 i STRONĘ GŁÓWNĄ z tego poziomu, też oceniam pozytywnie

- Blogi do których masz dostęp: nie korzystam z takiego dostępu, a ci którzy korzystają, na pewno wiedzą co z tym robić, i to są jak przypuszczam nieliczne przypadki. Uważam zapis w tym miejscu za zbędny.

- Twoje ulubione blogi. Ja swoje ulubione mam w zakładkach i to mi wystarcza i zapis w tym miejscu uważam za zbędny.

- Komentowane przez Ciebie. Zapis wydaje się sensowny.

c) Te negowane przeze mnie zapisy, w jakiś okolicznościach, dla kogoś, mogą być użyteczne, ale z nich można by zrobić stroniczkę z wejściem jak na TOP1000 a nie zagracać wejścia.

d) Wejście na stronę: pisz i edytuj.

Nowy układ wymaga przyzwyczajenia, i tu trudno coś powiedzieć, bo dopiero wyjdzie w praktyce. Sprawdziłem jedynie że w nowym układzie nie są uaktywniane linki zamieszczane w treści opisu bloga, co jest istotnym ograniczeniem w komunikacji między blogami.

Wnoszę apel do programujących blox-a, by swoje prace kierowali, na upraszczanie procedur obsługowych i ich przejrzystość, a nie szukali tylko inności wizualnej, by nią kogoś zadziwić, a u blogowiczów wywołać niewiedzę i konieczność poszukiwań.

Krzysztof Roszczyk

 

niedziela, 13 lipca 2008
Zabrakło

Coś mnie ostatnio zabrakło polotu, no i tematu na wierszyk brakuje,  chciałem więc prozą zapisać tu notkę, ale się nie da, bo mi się rymuje.

sobota, 28 czerwca 2008
NIEWIDZIALNA RĘKA

Kilka dni temu, na moim drugim blogu p.t. „spostrzeżenia i poglądy - życie" (zaniechanym), zajrzałem do notek „Krzysiek - opowiadanie (jest ich 28), by ich czytanie zasugerować czytelnikom zaglądającym na moje wiersze, bo są to opowiadania z moją biografią. Początek, Krzysiek - opowiadanie 1, zamieszczony jest na stronie 9-tej wymienionego 2-go bloga.
Niektórzy z odwiedzających moje blogi już je czytali i pozostawili swoje komentarze. Przy tym moim wglądzie okazało się, że jakaś niewidzialna ręka wstawiła mi linki do wpisów następnych i poprzednich, co bardzo ułatwia kolejne czytania z poziomu komentarzy. Dzisiaj stwierdziłem, że podobne linki znajdują się na moim blogu z wierszami i postanowiłem podzielić się, zaistnieniem tego faktu, przekazać podziękowania dla niewidzialnej ręki. Chciałbym też serdecznie zaprosić moich czytelników do czytania opowiadań
„Krzysiek" zaczynających się na str. 9 w blogu "Spostrzeżenia i poglądy. 

http://grabiszynska1717.blox.pl/2006/12/KRZYSIEK-opowiadanie-1.html    

http://grabiszynska1717.blox.pl/2006/12/KRZYSIEK-opowiadanie-6.html

http://grabiszynska1717.blox.pl/2007/01/KRZYSIEK-opowiadanie-12.html

Tą  niewidzialną ręką okazała się administracja blogów. Dziękuję!

piątek, 25 kwietnia 2008
Grabiszyńska

 

To jest kawałek mej pięknej ulicy, 

w głębi początek, od Placu Legionów, 

smród, kurz i hałas, mają tu wygodnie,

 królują pośród ulubionych tonów.

http://pl.fotoalbum.eu/krzysztof70/a13780

piątek, 04 kwietnia 2008
Zastój w blogowaniu
Z powodu nadmiaru zajęć i obowiązków będę nieobecny na blogach przez najbliższe dni. Przepraszam.
poniedziałek, 07 stycznia 2008
Zapraszam na moje wierszyki

Spotkałem się z sytuacją, że niektórzy blogowicze są urażeni, gdy ich opracowania zapisywane są na innych blogach. Wobec powyższego chciałbym wyjaśnić.

Jeżeli ktoś chce zamieścić na swoim blogu, któryś z moich wierszy, to nie tylko nie będę miał zastrzeżeń, ale będę się cieszył, pod warunkiem że zostanie zaznaczone moje autorstwo.

niedziela, 25 listopada 2007
ATRAKCYJNA BLONDYNKA

 

Kiedy mój syn miał 6 lat, przyjeżdżał ze swą mamą do babci, gdzie stacjonował oddział wojskowy. Mama była wówczas energiczną, atrakcyjną blondynką i została zauważona przez żołnierzy. Zaprosili syna na pogawędkę i dali pobawić się karabinem. Obiecali mu, że jak przyjdzie z mamusią, to mu na własność dadzą karabin. Natychmiast pobiegł do mamy i opowiedział w czym rzecz. Ponieważ mama nie chciała spełnić jego prośby, rozpłakał się, i obrażony zaczął mamie urągać jaka jest niedobra. Nie mogąc sobie poradzić z rozżaleniem syna i chcąc definitywnie sprawę załatwić, mama poszła na skargę do dowódcy, byzdyscyplinował podwładnych. Dowódca w randze majora wysłuchał skargi, i ostatecznie udzielił takiej odpowiedzi, cytuję: “proszę pani, jeżeli chodzi o mnie to ja bym synowi nie karabin a czołg obiecał, by przyprowadził mamę". I tak to się skończyło.

środa, 07 listopada 2007
WYJAZD NA CYPR
Sprzykrzyły mi się narzekania na nieatrakcyjną pogodę jesieni i postanowiłem zmienić sobie klimat. Poszedłem do biura podróży, by znaleźć coś atrakcyjnego na tę porę roku, ale oferty były albo mało atrakcyjne, albo odległe w czasie. Jednak nie zrezygnowałem i poszedłem zobaczyć, co oferują inne biura. Natrafiłem na atrakcyjny trzytygodniowy wyjazd na Cypr. Lot czarterowy z Wrocławia wyznaczony na godzinę 11.00 w dniu następnym. Tak więc na przygotowanie do wyjazdu pozostała mi niecała doba. Żona zaakceptowała mój wyjazd. Spakowałem bez problemu konieczne rzeczy, przejrzałem odwiedzane blogi. Trochę mi się smutno zrobiło, że przez trzy tygodnie, nie będę wiedział co piszą: Ewy, Anie, Hanula, Danusia, Iwa, Veanka i inni, ale wszystko zostało już postanowione. Nie wiem jak przebiegała dalsza część mojego wyjazdu, bo w pewnej chwili obudziłem się i ujrzałem wróbelka na poręczy mojego balkonu. Pewno chciał mi wyćwierkać, że w mieszkaniu mam ciepło i nie muszę nigdzie jechać.
poniedziałek, 29 października 2007
PAMIĘĆ O ZMARŁYCH
 Dzień Wszystkich Świętych, mimo wszystko, bardziej jest kultywowany jako Święto Zmarłych, bo im poświęcana jest główna uwaga, dla nich dekorowane są groby, palone znicze, oraz przybywają najbliżsi. To, że odczuwamy potrzebę obcowania z tymi, którzy od nas odeszli, to chyba znak, że ze śmiercią nie wszystko się kończy. Umarli żyją w naszej pamięci i z nimi kojarzymy wiele chwil wcześniej razem przeżytych. A więc dni najbliższe zmarłym poświęcajmy i ze spotkań z nimi czerpmy siłę do naszego trwania.
czwartek, 18 października 2007
UMARŁEM
Przydarzyło mi się - umarłem. Nie wiedziałem co tu robić w takiej sytuacji. Po głębszym zastanowieniu, doszedłem do wniosku, że trzeba wybrać się do nieba, zachwalanego na ziemi. Ale którędy i jak się tam dostać? Przemieszczając się spotkałem jakiegoś aniołka, ale on nie chciał ze mną rozmawiać i odfrunął. Drugi napotkany aniołek, był z kolei bardzo rozmowny, ale zaczął opowiadać jakieś niestworzone historyjki i nie udzielił potrzebnej mi informacji. Kiedy zmęczony po jakimś czasie, przysiadłem na napotkanej chmurce, niespodziewanie zjawił się anioł, podobny do goryla, i zażądał bym natychmiast opuścił chmurkę, bo jest to chmurka prywatna, kogoś ważnego i mogę mieć przykrości. Na moje pytanie, którędy do nieba? wstawił jedynie komentarz, że takich chętnych do nieba jest wielu, ale tam byle kogo nie przyjmują, a już na pewno są tam niepotrzebni tacy, którzy tam trafić nie umieją. Zmartwiłem się swoją nieporadnością, ale na szczęście spotkałem innych wędrowców i od nich zaczerpnąłem trochę wiadomości.

Kiedy wreszcie dotarłem do bram niebiańskich, urzędnik zapytał mnie, czy mam zaświadczenie, że nie byłem w piekle, a także, czy zaliczyłem czyściec i w jakim wymiarze. Niezbyt uprzejmie wskazał mi drogę do piekła, mówiąc że czyściec spotkam po drodze. W piekle wyjaśnili mi uprzejmie, że dla tych którzy u nich nie odbywali kary, zaświadczeń nie wydają. Co innego gdybym się w piekle trochę posmażył, zaświadczenie bym otrzymał, ale wówczas miął bym zamkniętą drogę do nieba. By sprawę wyjaśnić wielokrotnie kursowałem między niebem i piekłem, aż wreszcie trafiłem na nieco życzliwszego urzędnika niebiańskiego. Od niego dowiedziałem się, że dostanie się do nieba nie jest takie proste i nawet ci którzy tam się kwalifikują muszą czekać w kolejce. Jest przepełnienie i brakuje miejsc. Z tego powodu każdy ubiegający się o wstęp, poddawany jest wnikliwej lustracji. Zajrzał do mojej kartoteki i rzekł: masz marne szanse na szybki wstęp. Żartowałeś z moherowych beretów a one teraz w większości tworzą gremia kwalifikacyjne. Dowiedziałem się też że zmiana na niebiańskich stanowiskach odbywa się co kilkaset lat, ale bywa że ci gorliwsi pozostają na drugą kadencję i moje szanse na dostanie się do nieba, jeszcze długo mogą być znikome. W takiej sytuacji najlepiej zrobię jak zgłoszę się do ponownych narodzin na ziemi. Warunek - muszą mnie chcieć na ziemi. No i dobrze by było, aby mój tata miał pracę, to jak trochę podrosnę kupiłby mi komputer, już nowocześniejszy w którym założyłbym bloga.            

                    Krzysztof Roszczyk               

 
1 , 2